Nasza Kasia

Śp. Katarzyna Piskorska urodziła się w 1937fot. o. Kajetan Kowalski roku w rodzinie zasłużonej dla Polski i całe swoje życie podporządkowała pielęgnowaniu tradycji patriotycznych. Osierocona przez ojca – Tomasza Piskorskiego – podporucznika kawalerii i naczelnika Związku Harcerstwa Polskiego zgładzonego w 1940 roku w Charkowie – nosiła w sobie nigdy nie zagojoną ranę po tej skrywanej latami zbrodni.

Będąc harcerką, do ostatnich dni czynnego życia zakończonego 10 kwietnia 2010 r. katastrofą pod Smoleńskiem, otwierała szeroko drzwi swojego domu – w willi zbudowanej w latach 20. w Mieście Ogrodzie Czerniaków – zespołowi instruktorek harcerskich “Wędrowniczki po Zachodnim Stoku”. Księga gości udokumentowana zdjęciami, nosi ślady tych biesiad, spotkań, czy rekolekcji.

Nasza Kasia, absolwentka Wydziału Rzeźby u prof. Strynkiewicza, pozostawiła po sobie zarówno monumentalne postacie zaludniające Jej przydomowy ogród, jak również wiele arcydzieł sztuki medalierskiej; jest przecież autorką medalu przyznawanego 13 kwietnia w Dniu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Nigdy jednak nie epatowała nas swoim dorobkiem artystycznym i jego rangą. Resize of JezusSkromność naszej Kasi budziła tym większe uznanie dla jej talentu, dla rozmachu i wszechstronności dokonań.

Zrozumiałe dla wszystkich, którzy znali życiorys śp. Katarzyny, było Jej zaangażowanie w działalność Warszawskiej Rodziny Katyńskiej. To nasza Kasia wspólnie z Bożeną Mamontowicz-Łojek organizowała podwaliny tego patriotycznego zgrupowania, które latami miało dawać dowody pamięci o losach polskich jeńców i internowanych z Kozielska, Ostaszkowa, Starobielska. Nie było procesji Bożego Ciała w parafii św. Karola Boromeusza, siedzibie Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, bez ołtarza stacji katyńskiej autorstwa śp. Katarzyny. Każda doroczna sesja katyńska na Zamku Królewskim miała Jej oprawę artystyczną. Ona trzymała sztandar Rodziny Katyńskiej podczas rocznicowych uroczystości.

I wreszcie – Nasza Kasia w Akcji Katolickiej parafii św. Bonifacego. Kto wie, czy bliskie sąsiedztwo Jej domu podnoszącego się kolejno po zniszczeniach przewrotu majowego, kampanii wrzesniowej i Powstania Warszawskiego – z barokowym kościołem św. Antoniego, a następnie z nowym, wpisanym w zespół klasztorny bernardynów, kościołem św. Jana z Dukli – nie stanowi klucza do zrozumienia osobliwego i jedynego w swoim rodzaju genius loci na Czerniakowie? To temat osobny i jakiże frapujący!

Pozostaje jeszcze sfera comiesięcznych zebrań Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej, kiermaszy w Kąciku Dobrej Książki, prelekcji, wystaw, projekcji filmów dokumentalnych. W to wszystko wpisuje sie obecność Naszej Kasi zawsze skorej do pomocy, rady i serdecznej rozmowy z nami lub naszymio gośćmi.

Resize of wpisOsobny rozdział stanowią okazjonalne spotkania przy biało nakrytym stole i płonacej świecy w atmosferze staropolskiego szlacheckiego dworku i niezapomniane ogniska, kiedy wieczór przy Powsińskiej 104 rozbrzmiewał śpiewm dawnych pieśni i trzaskiem palących się bierwion. Tym chwilom towarzyszyła zawsze prostota i ujmujący wdzięk Naszej Kasi, której figlarny uśmiech i spojrzenie dobrych oczu wciąż są z nami.

Niech nie opuszcza nas pewność, że wierność Chrystusowi i oddanie śp. Katarzyny w opiekę Matki Bożej – zaprowadzą Ją z lasu smoleńskiego prosto do nieba…

Akcja Katolicka u Bernardynów na Czerniakowie