Czerniakowski grób męczennika z Tarsu

Na mapie świętych miejsc Warszawy znajduje się niegdyś dobrze znane jej mieszkańcom, dziś nieco zapomniane, sanktuarium św. Bonifacego z Tarsu – męczennika z IV wieku. Należy on do mniej znanych świętych Kościoła. Cieszy się jednak kultem oddawanym mu przez chrześcijan Zachodu, jak i Wschodu. Przy ulicy Czerniakowskiej, jednej z ruchliwszych arterii Warszawy, znajduje się niewielki kościół, nad którym pieczę sprawują ojcowie bernardyni – duchowi synowie św. Franciszka z Asyżu. Świątynia, choć niewielka i niepozorna z zewnątrz, kryje w sobie prawdziwe skarby. Podziw wchodzących w jej progi budzi barokowy wystrój.

Uwagę przykuwa główny ołtarz, na którym duże postaci aniołów podtrzymują łaskami słynący obraz św. Antoniego z Padwy – głównego patrona kościoła. Ci jednak, którzy zdecydują się podejść bliżej zauważą, że po obu stronach ołtarza znajdują się schodki prowadzące do niewielkiej krypty. Tu ukryty jest jeden największych skarbów świątyni: szklana urna mieszcząca w sobie odziany w kosztowne, bogato haftowane szaty, szkielet św. Bonifacego. Jak to się stało, że tak cenna relikwia znalazła się w tym właśnie kościele?

Papieski dar dla Czerniakowa

By wyjaśnić okoliczności sprowadzenia relikwii św. Bonifacego do Polski, należy sięgnąć do XVII wieku. Czerniaków był wtedy niewielką wsią stanowiącą własność marszałka wielkiego koronnego, z powodu erudycji literackiej zwanego Polskim Salomonem – Stanisława Herakliusza Lubomirskiego. Niektórzy z historyków podają, że pod wpływem spowiednika – o. Jana Kapistrana Jankowskiego – bernardyna, Lubomirski zdecydował, że wybuduje tu niewielki kościół i klasztor dla duchowych synów św. Franciszka z Asyżu. Do budowy przystąpiono w 1691 r. Autorem projektu był Tylman z Gameren – „Holender z pochodzenia, Polak z wyboru”. Już 15 grudnia 1693 r. miało miejsce uroczyste wprowadzenie zakonników do nowo wybudowanego klasztoru. Dostojnicy kościelni pod przewodnictwem Biskupa Poznańskiego – Stanisława Witwickiego – w jurysdykcji którego znajdował się wtedy Czerniaków, w uroczystej procesji, z dworu czerniakowskiego poprowadzili zakonników do nowej fundacji. Świadkami uroczystości byli: fundator – Stanisław Herakliusz Lubomirski, jego brat Hieronim, wielu innych dygnitarzy duchownych i świeckich, a także drobna szlachta, mieszczanie warszawscy i mieszkańcy okolicznych wsi. Gdy procesja dotarła do drzwi kościoła, przewodniczący uroczystości bp Witwicki kościół i przyległy doń konwent przekazał pełnomocnikowi zakonu – o. Rozrażewskiemu. Lubomirski pragnąc podnieść rangę ufundowanego przez siebie kościoła, umieścił w nim relikwie męczennika z pierwszych wieków chrześcijaństwa – św. Bonifacego z Tarsu – które otrzymał w darze od papieża Innocentego XI.

a22_t2„Jestem chrześcijaninem i Pana mojego wychwalam”

Kim był św. Bonifacy? Niestety czas zatarł większość faktów z jego życia. Autorzy nielicznych życiorysów świętego, zdają się przeplatać wydarzenia prawdziwe z legendami. Nie mniej, na podstawie dostępnych publikacji można podjąć próbę nakreślenia sylwetki świętego. Biografowie Bonifacego podają, że żyjąc zgodnie z treścią swego imienia (Bonifacy – ten, który czyni dobro) był on człowiekiem odznaczającym się dobrocią i miłosierdziem wobec ubogich, sierot i pielgrzymów. Pełnił funkcję zarządcy dóbr pewnej rzymianki o imieniu Aglais (czy jak podają inni: Algae, Aglaidy). Z panią łączyły go jednak nie tylko kontakty wynikające z pełnionej funkcji. Utrzymywał z nią romans. Momentem przełomowym w życiu Bonifacego stał się dzień, w którym Aglais poleciła mu udać się na Wschód, w celu zdobycia relikwii jakiegoś męczennika. W 303 r. cesarz Dioklecjan wydał edykt zabraniający praktykowania religii chrześcijańskiej, który zapoczątkował poważne prześladowania chrześcijan. Nie wiemy, czy chęć zdobycia relikwii męczenników była efektem nawrócenia Aglais, czy jedynie fanaberią. Ks. Józef Mrozowski, będąc zwolennikiem pierwszej hipotezy, w dziełku noszącym tytuł: „Historja i opis kościoła w Czerniakowie (pod Warszawą) podług wiarygodnych źródeł i własnych spostrzeżeń z dodaniem zbioru stosownych modlitw” wydanym w Warszawie w 1902 r. pokusił się nawet o odtworzenie rozmowy Aglais z Bonifacym na temat wyprawy. Takie oto słowa włada w usta rzymianki: „Wiesz, jakeśmy dotąd bez bojaźni Bożej żyli i co nas za to czeka? Trzeba nam więc śpiesznie o pokucie pomyśleć. Słyszałam ja od ludzi pobożnych, że kto z winnem uszanowaniem zachowuje w swym domu relikwije kogo za wiarę Chrystusową umęczonego, ten się przez to większej do zbawienia spodziewać może pomocy. Udaj się więc czemprędzej za morze, gdzie poganie nieprzyjaźni wierze Chrystusowej, wielu jej wyznawców mordują i staraj się usilnie, abyś jednego przynajmniej z umęczonych odkupiwszy zwłoki do domu swojego przywiózł”. Bonifacy na taką propozycję miał odpowiedzieć: „Pani, jeżeli ciała świętych męczenników znajdę z niemi przybędę; Jeżeli zaś moje ciało przywiezionem ci będzie, przyjmij za ciało męczennika”.
Po przybyciu do Tarsu, Bonifacy bardzo szybko stał się świadkiem jednej z wielu egzekucji wykonywanych na chrześcijanach. Na widok męstwa i ufności, z jaką uczniowie Chrystusa oddawali życie, nie krył swojego uszanowania wobec ich postawy. Zewnętrznymi oznakami czci wzbudził zainteresowanie niejakiego Symplicjusza. Ten zapytał Bonifacego, kim jest. Święty miał odpowiedzieć mężnie: „Jestem chrześcijaninem i Pana mojego Jezusa Chrystusa wychwalam”. Taka odpowiedź ściągnęła na niego gniew prześladowców chrześcijaństwa. Próbowano skłonić go do oddania czci bożkom. Święty nie uległ jednak ani naleganiom ani groźbom. Udręczony wyszukanymi torturami oddał życie w obronie wiary. Towarzysze wyprawy przewieźli jego ciało do Rzymu, gdzie przyjęte zostało z wielką czcią.

Kult Bonifacego w Czerniakowie

Bernardyni z czerniakowskiego klasztoru dokładali starań, by relikwie męczennika powierzone ich pieczy, cieszyły się należną czcią wiernych. W roku 1728 wystarali się u papieża Benedykta XII o odpust wyznaczony na dzień liturgicznego wspomnienia świętego, czyli 14 maja. W 1799 r. odpust ten rozciągnięto na całą oktawę po św. Bonifacym. Co roku na uroczystości do Czerniakowa przybywali wierni z Warszawy i innych miejsc. U grobu świętego modlili się nie tylko zwykli pielgrzymi, ale również dostojnicy kościelni. W 1863 r. sumie odpustowej przewodniczył abp Zygmunt Szczęsny Feliński – metropolita warszawski.

Mocno rozwinięty kult św. Bonifacego został osłabiony w wyniku upadku powstania styczniowego i związanej z nim kasaty klasztoru bernardynów. Mieszkańcy konwentu nie byli obojętni na sprawy narodowe. Za zaangażowanie w ruch powstańczy zostali dotkliwie ukarani. Wraz ze współbraćmi z warszawskiego klasztoru przy kościele św. Anny zostali wywiezieni do etatowego klasztoru w Kole nad Wartą. Do Czerniakowa powrócili dopiero w roku 1945.

a11_t2Cuda przy grobie męczennika

Ks. Mrozowski we wspomnianym dziele zamieścił rozdział zatytułowany: „Dobrodziejstwa Boskie za przyczyną Ś. Bonifacego Męczennika przez pobożnych ku niemu odebrane”. Podaje tam ponad dwadzieścia świadectw o doznanych łaskach. Jest to zapewne tylko symboliczna część większej liczby otrzymanych tutaj „Boskich dobrodziejstw”. Świadczą one, że grób św. Bonifacego był otaczany przez wiernych dużą czcią, i że Bóg – dzięki orędownictwu Męczennika – udzielał im rozmaitych łask. Oto kilka z nich:

Rok Pański 1710

„Franciszek Sznejder z Warszawy, żałując swej córki Maryanny na wpół już umarłej, udał się do grobu Ś. Bonifacego, ztamtąd wróciwszy do domu zastał ją zdrową”.

Rok Pański 1726

„JE. X. Stanisław Załuski biskup Płocki celebrując w kościele Czerniakowskim, oświadczył, że za wezwaniem Ś. Bonifacego wyszedł z ciężkiej choroby, która mu śmiercią zagrażała”.

Rok Pański 1736

„X. Aloizy Łomiński jezuita, będąc ciężką febrą mimo wszelkiego ludzkiego sposobu złożony, został od niej uwolniony, gdy się polecił Ś. Bonifacemu”.

Rok Pański 1789

„D. 4 Maja, Tadeusz Czernielewski, rotmistrz zeznał pod przysięgą, że raz w czasie mustry z koniem upadłszy, a tak będąc w niebezpieczeństwie zgruchotania członków i utraty życia przez bieżące w impecie i tratujące konie, gdy wezwał Ś. Bonifacego na ratunek, przy życiu i zdrowiu zachowany został”.

dsc08392_t2O kulcie, którym do dziś cieszy się św. Bonifacy, świadczą wota zawieszone przy jego grobie. W wyniku dziejowych burz i długoletniej nieobecności bernardynów – opiekunów tego miejsca, pozostało ich niewiele. Choć czasy świetności kultu św. Bonifacego pozostały wspomnieniem, to jednak i dziś wielu ludzi odwiedza kryptę, by tam przez orędownictwo św. Męczennika powierzać Bogu swoje troski. Świadczą o tym liczne wpisy w księdze próśb i podziękowań umieszczonej przy relikwiach.
Warto, podczas spaceru po Warszawie wstąpić do starej bernardyńskiej świątyni, by wsłuchać się w jej ciszę i spotkać się – sam na sam – ze św. Bonifacym, który nie przestaje uczyć męstwa w strzeżeniu tego, co w życiu najcenniejsze.

O. Egidiusz Włodarczyk